Czy jestem „poetą, prozaikiem, rysownikiem i malarzem”, niech inni ocenią. Dużo wędruję.

Należę do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Oddział Warszawa.

Urodziłem się 11.01.1956 roku w Toruniu. Mieszkam i pracuję w tym mieście, choć jedną trzecią swego życia żyłem na wsi.

Jestem absolwentem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, nauczycielem, wychowawcą, pedagogiem.

Moje książki poetyckie: "TAKIJEDEN", "ŁAGODNIA", "ULOTNIA", "PRZEDZIWNIA. BALLADA O GENKU", "POWŁÓCZYSTOŚĆ. DROGAMI, BEZDROŻAMI PODLASIA".
Maluję, rysuję. Ostatnio już tylko rysuję. Cztery moje książki zawierają ilustracje mojego autorstwa.

 
 
 
Nieustannie poszukuję tej, którą znaleźć coraz trudniej:

zadeptanej, sponiewieranej, zahukanej, ...Ciszy...
 
 
 
 
 

 

NIE CHODZI O TO…

 

Bo tu wcale nie chodzi o to
nie chodzi o to
że żubr, że puszcza
że mchawo, zielono, złoto
że biało, puszyście
igły, liście
drzewa powalone
grzyby, uroczyska
że dęby, świerki, brzozy omszone
graby, olchy, jesiony i klony…

 

Zobaczysz to wszystko
na ścieżkach wyznaczonych
ktoś gdzieś statystykę kleci
jesteś w niej numerem
np. dwa tysiące trzecim

 

Nie chodzi o zwyczajny podziw
o tchnienie puszczy chodzi
poprzez jej śmierć
do jej narodzin

 

Gdy twoje i puszczy istnienia się splotą
niczego nie rozumiejąc
zrozumiesz

 

I o to tylko chodzi
tylko o to

 

ZASTYGŁ LAS

 

Jeszcze cień nie zdążył się zwinąć
w rulon kory, w owal nory lisiej
jeszcze trawa ciekła wilczą śliną
promień słońca, choć już przepadł, tlił się

 

Jeszcze zapach nie zdążył się wśliznąć
w sam dech lasu i w tajemni głębię
ruch się jeszcze nie zasklepił blizną
drżał listeczkiem na brzozie i dębie

 

Ptak nie zdążył jeszcze zamknąć dzioba
grzyb odnaleźć więcej miejsca w runie
dudek sobie samemu spodobać
pająk brzdęknąć komarem na strunie

 

Jeszcze we mchu, zdumiona stonoga
nogi unieść nie zdążyła jednej
szpon bielika, jeszcze tkwił w ostrogach
zastygł słuch na sarniej straży przedniej

 

Gdy ja wszedłem, do tej swojej puszczy
w ten swój las, który na mnie czekał
z sosny płatek bursztynem się złuszczył
coś mnie tchnęło. To… boża powieka…